Wakacyjna praca w USA – harówa czy miły odpoczynek

Przeżyj wakacje życie! Spełnij swoje marzenie i wyjedź z nami do Stanów! Spędź lato pracując na amerykańskim obozie i przeżyj przygodę życia! Mniej więcej tak zachęcają do swoich programów wymiany kulturowej wszelkie tego typu organizacje. Ile jest w tym prawdy? Czy przypadkiem nie są to jedynie wesołe hasła reklamowe, za którymi kryją się firmy poszukujące taniej, studenckiej siły roboczej? W tym artykule będziecie mogli przeczytać o pracy i życiu na campie. Dowiecie się jak to wszystko wygląda od środka.

Camp campowi nie równy

Wiecie dobrze, że tyle ile osób, tyle opinii na każdy temat. Podobna zasada tyczy się amerykańskich campów. Na forach można przeczytać rozbieżne opinie odnośnie prawie każdego obozu. Campy w Stanach są naprawdę różne. Może wam się trafić praca na obozie dla samych dziewczynek lub samych chłopców, obozie religijnym, sportowym, artystycznym, czy dla dzieci z biedniejszych rodzin. Jedno jest pewne, camp na pewno będzie „jakiś”. Ja za pierwszym razem pracowałam na Camp Rim Rock, jeździeckim obozie dla samych dziewczynek, a za drugim na URJ Jacobs Camp, reformowanym campie dla żydowskich dzieci. Obydwa obozy różniły się od siebie, głównie ilością uczestników, sposobami spędzania czasu, warunkami mieszkalnymi, jak i trudnością pracy. Za każdym razem nie wiedziałam na co się piszę, jednak po prześledzeniu strony campa i poczytaniu opinii byłych uczestników na specjalnym forum, wiedziałam czego mniej więcej mogę się spodziewać. Dzięki temu, przyjeżdżając na miejsce, nigdy się nie zawiodłam.

Rodzaje i czas pracy

O ile letnich obozów dla dzieci w całych stanach są tysiące,  to różnorodność wyboru prac nie jest za wielka. Podróżująca na letni obóz, z jedną z polskich organizacji, możesz spodziewać się przydzielenia do któregoś z następujących zajęć: pomoc kuchenna, ekipa sprzątająca, praca w pralni, pomoc w naprawach wokół obozu itp. Jak ciężka będzie twoja praca, zależy głównie od samego obozu. Jednak z własnego doświadczenia i z rozmów z innymi uczestnikami wiem, że najczęściej najcięższa jest praca na kuchni. Sama za każdym razem pracowałam w charakterze pomocy kuchennej. Najlżejsza, ale podobno najbardziej nużąca jest praca w pralni. Wielu chłopaków chwali sobie również pracę jako pomoc tak zwanej „złotej rączki”, gdzie naprawiają wszystko co na campie naprawy wymaga.

Czas pracy także jest bardzo zróżnicowany. Ja na kuchni, na obu obozach pracowałam od 6 do 12 godzin dziennie, oczywiście z przerwami. Pracę zaczynałam często o 5 rano, bo przecież śniadanie musiał ktoś przygotować, a nakarmić paręset głodnych dziecięcych buzi to nie lada wyczyn. Ekipy piorące i sprzątające zazwyczaj maja z góry wytyczone godziny, w jakich porach co mają sprzątać, ale nie są nigdy zmuszone do aż tak wczesnego wstawania. Grafiki zazwyczaj tworzone są na tydzień, a pracuje się najczęściej 6 dni w tygodniu. Nie macie co się jednak przerażać, gdyż nawet podczas 12 godzinnej zmiany na kuchni ma się jedną dłuższą (nawet paru godzinną przerwę), albo kilka krótszych. Są dni, że naprawdę można czuć się zapracowanym, jednak w większości czas mija przyjemnie i wesoło. W końcu, nawet w pracy, jesteście ze swoimi, poznanymi na miejscu znajomymi.

Co robić w czasie wolnym

Na wstępie, wydzieliłabym tutaj trzy rodzaje czasu wolnego: 1) czas po pracy, lub w przerwie między pracą, 2) czas wieczorem, po wszystkich zajęciach, organizowany specjalnie dla  pracowników campa (zarówno opiekunów, jak i pomocy) oraz 3) upragniony i zawsze wyczekiwany „day off”.

Także po kolei. Czas wolny, który macie po pracy, czy między pracą warto przeznaczyć dla siebie. Wrócić do swojego domku, poleżeć na łóżku, poczytać książkę, po prostu się zrelaksować w samotności. Kiedy spędza się prawie cały czas w śród setek roześmianych dzieci, głośno chodzącej zmywarki, czy wyjącego odkurzacza, uwierzcie mi, szybko docenia się nawet godzinę spędzoną w ciszy, samym ze sobą. Czas ten można też spędzić korzystając z wszelkich aktywności, które w danym momencie robią dzieci. Warto pójść na basen, konie, naukę farbowania koszulek, czy dołączyć się do gier na świeżym powietrzu. Na terenie campa zawsze znajduje się osobny budynek, do którego mają wstęp jedynie pracownicy, czyli opiekunowie i wy. Dzieciom kategorycznie wstęp wzbroniony. Zazwyczaj w takim miejscu znajduje się dużo kanap, telewizor i co najważniejsze, łapie tam Internet!.

Wieczory, a nawet późne wieczory, to na campie rzecz święta. Właśnie wtedy dzieci spokojnie śpią i można odetchnąć. Dlatego też, dyrektorowie campów, często organizują wieczorne atrakcje dla całego staffu. Jest to szansa na dobrą zabawę i poznanie bliżej ludzi, z którymi w ciągu dnia nie mamy za dużo kontaktu. Atrakcje są przeróżne, poczynając od wspólnego oglądania filmu, przez nocne gry na świeżym powietrzu, aż po tak wymyślne rozrywki, jak Ice Cream Night czy Pool Party. Oczywiście uczestnictwo w tych spotkaniach jest dobrowolne, ale szczerze polecam, aby brać w nich udział.

Dzień wolny, angielski „Day off”, to dzień na który każdy wyczekuje z wypiekami na twarzy. Ten jeden dzień w tygodniu, kiedy można uciec z lasu, uwolnić się od kuchni i krzyku dzieci. Dzień w którym w końcu można zobaczyć Amerykę do której się przecież przyleciało. W końcu otwierają się przed nami bramy do innego świata, w końcu jesteśmy wolni. Każdy camp ulokowany jest na jakimś odludziu, w środku lasu, gdzie dookoła nie ma nic. Najbliższe miasto znajduje się zazwyczaj parędziesiąt mil od nas. Dyrektorzy obozów na szczęście organizują wyjazdy do większych miejscowości, na każdy dzień wolny. Co można robić w takich miastach? A no to, co się w miastach zazwyczaj robi. Pójść do galerii na zakupy, wybrać  się do kina, zjeść obiad w fajnej restauracji i co najważniejsze, pójść do pubu i napić się piwa.

Jechać więc czy nie jechać

Zastanawiacie się nadal, czy warto pracować po 12 godzin dziennie zmywając brudne talerze, czy czyszcząc łazienki? Pewnie, że warto! Wracając do pytania, które zadałam na samym początku artykułu. Ile prawdy jest w hasłach reklamowych zachęcających nas do wzięcia udziału w wymianie kulturowej. Szczerze przyznam, czysta szczera prawda. Na pewno będą to wasze wakacje życia, podczas których przeżyjecie niesamowite przygody, nawiążecie mnóstwo przyjaźni z ludźmi z całego świata i nie będziecie chcieli wracać do domu. A praca? Jak to prawie każda praca, czasem uszczęśliwia, czasem denerwuje, ale na pewno warta jest swojej ceny.