Marzenia czas start!

I się zaczęło.
Po długich pożegnaniach z drużyną, znajomymi, rodziną, królikiem, pracą i przyjaciółką. Po nerwach, szybkim pakowaniu, bieganiu i wylanych łzach tęsknoty za tymi najważniejszymi. Po mówieniu, papa, do zobaczenia, będę tęsknić, nie płacz głupia.

Po tym wszystkim siedzę w busie, czerownym, jakże polskim. Walizka ważąca równe 23 kilo w luku bagażowym, ja siedzę wygodnie ze słuchawkami na uszach i wpatrując się w mijający za oknem jeszcze polski krajobraz, rozmyślam o tym wszystkim co było i co będzie. Kierunek Warszawa, aby jutro wylecieć w ten tak bardzo ukochany przeze mnie kraj zwany Amerką.
W głowie pełno. Zarówno pełno szczęścia, przecież jadę, lecę, wracam tam gdzie czuję się taaak dobrze, jak i smutku. Smutek ten to tęsknota. Bo ja tak mam, że kocham świat, ale tak samo kocham ludzi, tych ludzi którzy wprowadzają tyle pozytywnego ciepła w moje zycie. Jak tu bez nich żyć, funkcjonować? Tak to już jest, człowiek się przywiązuje, wspomina i trudno mu sie rozstać z tym co dobre, znane i bezpieczne. Jednak wiem, że to jest właśnie to czego potrzebuję, czego pragnę i co tak mnie nakręca. Niektórym dobrze w jednym miejscu, ja w jednym miejscu potrafię wytrzymać około pół roku. Po tym pół roku zaczyna być coś z mną nie tak. Rutyna, nuda, sama nie wiem. Te sześć miesięcy funkcjonowania praca w korpo, dom, obiad, terning, weekend, kumuluje we mnie takie pokłady niewyobrażalnych marzeń o podróżach, o świecie przeze mnie jeszcze nie odkrytym, że normalnie zaczynam się niecierpliwie kręcić. Potem decyzja i jadę! Dobrze mi z tym. Tak dobrze, że postanowiłam to gdzieś zapisywać. Nie chcę żeby kiedyś mi to wszystko uciekło.
Także jestem tutaj. W drodze na kolejene wakacje życia, w drodze do USA. Po raz drugi już.
Tym razem postaram sie wszystko zapisywać, żeby kiedyś móc do tego wrócić, a jeśli przy okazji komuś się miło będzie czytać mojego bloga to mi miło rownież 🙂
Wakacje 2014 czas start!