Porto – 6 rzeczy, które musisz zrobić będąc w tym mieście

Każdą podróż, każde zwiedzanie warto przeżywać. Nie tylko zobaczyć, zrobić zdjęcie, wrzucić na Insta i zaliczone. Często, mając skrupulatny plan zwiedzania, odhaczając punkt za punktem, miejsce za miejscem, łatwo jest pominąć to, co w zwiedzaniu najważniejsze, czyli poznawanie. A jak lepiej poznać miasto, niż pozwolić mu, aby prowadziło nas swoim rytmem? Dziś chciałabym wam podpowiedzieć jak najlepiej przeżyć podróż po Porto. Bez specjalnych wycieczek dla turystów, stania w kolejkach po bilet, czy skrupulatnego podążania za mapą.

Porto, jak każe inne miasto, zwiedziliśmy bez większego planu. Jeśli ktoś planu szuka, to ja bardzo polecam wpis z bloga Duże Podróże, gdzie plan zwiedzania jest miodzio i w sumie sami się trochę nim posiłkowaliśmy.

Mimo wszystko my w miastach to lubimy się zgubić. Wleźć w małą uliczkę. Być jedynymi turystami w okolicy. Dlatego też, po Porto, po prostu łaziliśmy przed siebie. Udało nam się zobaczyć większość sławniejszych miejsc, a także zbłądzić w ciasnej alejce, gdzie kochana pani postanowiła nakarmić Foresta karmą swojego szczeniaka.

Co zwiedzić w Porto? Wystarczy, że wpiszecie w Google tę frazę i już będziecie wiedzieć. Dlatego, ja nie będę pisać o tym kolejny raz. Wolałabym podzielić się z wami, tym co uważam za obowiązkowe, aby w Porto zrobić.

1. Siąść w centrum na kawę

Jeśli nie lubicie miast zapchanych turystami, tak jak ja, to Porto, zawłaszcza w sezonie, może na wstępie mocno przerazić. Ostatnio tylu turystów na jeden metr kwadratowy, to chyba widziałam na Time Square w Nowym Jorku. Dlatego ogromnie polecam siąść w jeden z kawiarni, napić się pysznej portugalskiej kawy, koniecznie z ciastkiem Pastel de Nata. Człowiek oswoi się z tym gwarem, nabirze dystansu, zaplanuje trasę i będzie miał jeszcze więcej energii i entuzjazmu, żeby iść zwiedzać miasto.

2. Sfotografować budynek z Azulejo

Azulejo to znak rozpoznawczy całej Portugalii. Jednak w Porto takich budynków i to cudo budynków, jest od groma. Azulejo to ceramiczne płytki, często w kolorową mozaikę, które zdobią tutaj nie tylko wnętrza, a także i zewnątrz budynków, a nawet kościołów. Biało niebieskie, zielone, różowe, nie rzadko tworzące całe obrazy, nadają Portugalii uroczego klimatu.

3. Napić się wina Porto

Wino to wino, a Porto to Porto. Ktoś próbował? Jak nie to już opisuję. Porto to słodkie i wzmacniane wino (19 procent alkoholu), wytwarzane z winogron zbieranych w dolinie rzeki Duoro. Dojrzewa ono i jest butelkowane w mieście, a prawie dzielnicy Porto, Vila Nova de Gaia. Wzmacniane jest 77-procentowym spirytusem winnym. Jego smak nie jest porównywalny z żadnym innym alkoholem. Będąc w Porto, nie można nie napić się Porto! Koniec i kropka. Jeśli ktoś, tak jak ja, lubuje się w winach wytrawnych i na samą myśl o słodkim, a nawet bardzo słodkim, gęba mu się krzywi, to polecam wybrać Porto Tawny, czyli wytrawniejszą wersję tego trunku.

4. Przejśc na drugi brzeg rzeki

Przez Porto przepływa rzeka Duoro. Oba brzegi łączy mnóstwo pięknych mostów. Jest jednak jeden taki, który jest znakiem rozpoznawczym miasta. To Ponte Dom Luis I, dwukondycyjny stalowy most, wybudowany w 1886 roku. Pomijając sam oryginalny wygląd, na uwagę zasługuje również dlatego, że można się nim przespacerować, w jedną stronę idąc dołem, a wracając już górą. Co więcej, kiedy już przejdziemy na południowy brzeg rzeki i wdrapiemy się na górną kondygnację, naszym oczom ukaże się przepiękna panorama miasta. Dokładnie ta sama, która wyświetla się w Google Grafika, po wpisaniu frazy „Porto”. Łał!

5. Spróbować francesinha

Francesinha to kanapka, a raczej danie wywodzące się właśnie z Porto. Składa się z dwóch kromek chleba tostowego, przełożonych twardą szynką linguiça, kiełbasą i kawałkiem pieczonego mięsa, zapieczonych pod żółtym serem z jajkiem sadzonym, polanych sosem piwnym z porcją frytek. Jak dla mnie wygląda to tak samo paskudnie jak brzmi, ale uważam, że takiego specyfiku koniecznie trzeba spróbować. Nawet po to, żeby móc powiedzieć, że się tego nie lubi. Bo mi nie do końca smakowało, ale na przykład Przemasowi już bardzo.

6. Zabłądzić

Jak już wspomniałam na początku, uwielbiam gubić się w ulicach miast. A w Porto, uważam to za obowiązkową atrakcję podczas zwiedzania. Zupełnie przez przypadek można trafić w tak urokliwe miejsca, że szczęka opada, a raczej buzia się uśmiecha. Wąziutkie wyślizgane uliczki, z kolorowymi małymi drzwiami, cudnymi okiennicami, a niekiedy i mini ogródeczkami przed domem. Do tego uśmiechnięci Portugalczycy, co rusz witający cię ciepło swoim „bom dia”. Tak! Będąc w Porto zabłądźcie gdzieś na chwilę. Koniecznie!