Nowa Zelandia – 15 ciekawostek, których nie znajdziesz w przewodnikach

Przeszukując Internet w poszukiwaniu informacji o Kraju Długiej Białej Chmury można natknąć się na wiele różnych ciekawostek. My postanowiliśmy spisać to, co zaciekawiło nas, a o czym nie udało nam się przeczytać przed wyjazdem.

  1. Nowa Zelandia słynie z ekstremalnych atrakcji turystycznych. To właśnie tutaj, w 1986 na moście Greenhithe w Auckland, miał miejsce pierwszy w historii komercyjny skok na bungee. Nie bez powodu, kraj ten wciąż słynie ze skoków na linie, którym dodatkowo towarzyszą niezapomniane widoki.
  2. Steampunk – miasteczko Oamaru na południowej wyspie to mała stolica Steampunku. Znajduję się tutaj bardzo ciekawe muzeum SteamPunk HQ. Wiele sklepów sprzedaje odzież i gadżety charakterystyczne dla tego ruchu. Po ulicach chodzi mnóstwo ludzi, często w wieku 50+, którzy ubrani są w oryginalne stroje. Nawet plac zabaw dla dzieci to jeden wielki Strampunk.
  3. Green lipped mussel – czyli po polsku małża zielona to frykas prosto z Nowej Zelandii uprawiana głównie na południowej wyspie. Aby spróbować tych owoców morza, koniecznie trzeba się wybrać do małej przesympatycznej knajpki The Mussel Pot w Havelock. Zielona małża to nie tylko przysmak, poprawia również kondycję stawów, wzmacnia kości i dostarcza substancji odżywczych.
  4. Dzieci z Pahiatua – Polonia w tym kraju ma swoje początki w 1944, kiedy to 31 października Nowa Zelandia przygarnęła grupę ponad 700 polskich dzieci, głównie sierot, które z armią Andersa uciekły z ZSRR. Stworzono dla nich specjalny ośrodek w miejscowości Pahiatua.
  5. Ninety Mile Beach – to plaża, która rozciąga się po zachodnim wybrzeżu wyspy północnej. Liczy sobie 60, nie jak sugeruje nazwa 90 mil, a piasek ma tak ubity, że można po niej jeździć samochodami, autokarami, a zdarza się również, że lądują tu samoloty. Przed wybudowaniem szosy SH1, plaża ta pełniła funkcję drogi publicznej. Każdy kto chce na nią wjechać, robi to na własną odpowiedzialność, gdyż po mimo dobrze ubitego piasku można się tutaj nieźle zakopać.
  6. Taranaki – czyli Góra Egmont, a jeszcze dokładniej czynny wulkan otoczony parkiem narodowym o idealnym kolistym kształcie. Masyw był tłem do filmu Ostatni Samuraj, gdyż oglądany od strony północnej, ma idealny kształt stożka, tak bardzo podobnego do japońskiego Fudżi.
  7. Zelandia jako kontynent – Nowa Zelandia jest główną lądową częścią mini kontynentu Zelandia, którego około 94% powierzchni znajduje się pod wodą.
  8. Zbliżenie wysp – w listopadzie 2016 w Nowej Zelandii miało miejsce tak silne trzęsienie ziemi, że obie wyspy zbliżyły się do siebie aż o ponad 2 metry.
  9. Przed wejściem do lasów z drzewami kauri trzeba umyć swoje buty. Wykonuje się to w specjalnie do tego przeznaczonych stacjach czyszczących.
  10. Czasem zdarzają się awarie prądu. Niby normalne, przecież zdarzają się wszędzie. Jednak awaria taka może trwać dwa dni, dotykając przy tym wszystkie miasta i miasteczka w promieniu 300km.
  11. Bardzo widoczne odpływy i przypływy. Zdarzyć się może, że jeśli zaśniecie na plaży na materacu, to możecie obudzić się na środku morza. Lub jeśli wybierzecie się na wycieczką, której trasa prowadzi z plaży w las, to w drodze powrotnej zamiast plaży będzie po prostu głębokie morze. Wszystko to za sprawą bardzo dużych odpływów i przypływów.
  12. Po Nowej Zelandii można przemieszczać się jeżdżąc Polskim Busem, a dokładnie Mana Bus, które wyglądają identycznie jak te jeżdżące po polskich drogach.
  13. W Nowej Zelandii można przeżyć 4 pory roku w jeden dzień. Poruszając się po południowej wyspie, począwszy od Zatoki Tasmana gdzie temperatura wynosi powyżej 20 stopni, jadąc dalej przez Arthur Pass, gdzie może padać siarczysty deszcz, a temperatura spaść nawet o połowę, aż na koniec dojeżdżając do ośnieżonej Góry Cook’a z temperaturą bliską zeru.
  14. Lody ze świeżych owoców. Kupując owocowe lody z automatu, po wybraniu smaku sprzedawca nabiera z lodówki świeże owoce i dopiero przy nas miksuje je z lodami śmietankowymi lub mrożonym jogurtem, używając do tego specjalnej maszyny. Nowozelandczycy są bardzo dumni z tych lodów, a kupić je można dosłownie wszędzie, nawet na stacjach benzynowych.
  15. Śmierdzące prysznice. Rotoura i jej okolice przyciągają turystów nie tylko jako zagłębie kultury maoryskiej, ale także przez źródła geotermalne. Ziemia, czy plaża w większości miejscach miło grzeje w stopy. Wchodząc do niektórych strumyków też można się przyjemnie ogrzać. Ma to jeden, jednak spory minus. Woda ze źródeł geotermalnych zawiera dużo siarki, czyli mówiąc prosto śmierdzi wszędzie jajem. Nawet jeśli chce się wziąć ciepły prysznic na campingu to woda, która leci z kranu pochodzi ze źródeł i finalnie wychodzi się spod prysznica nie do końca pachnącym czystością. No chyba, że weźmie się zimny prysznic.