Norwegia – zarobki i wydatki

Norwegia, kraj fiordów, zielonych pagórków, malowniczych widoków i szczęśliwych ludzi. Naszych rodaków przyciąga głównie poprzez swoje walory zarobkowe, czy słusznie? Stety lub niestety jak najbardziej! Jak już wspominałam, w swoim wcześniejszym wpisie, podsumowującym nasze 3 lata w Norwegii, to właśnie dzięki zarobionym norweskim koronom udało nam się tak szybko spełnić wiele marzeń.

Postanowiliśmy podzielić się z wami naszymi zarobkami, wydatkami i tym jak to wszystko naprawdę wygląda. Należymy do osób, które nie mają problemu z mówieniem na głos o pieniądzach, o tym na co wydajemy swoją wypłatę oraz na jakim standardzie żyjemy. Mamy nadzieję, że ten wpis będzie przydatny dla osób, które zastanawiają się nad wyjazdem do Norwegii, zarówno sezonowym, jak i na dłuższy pobyt.

Zacznijmy od tego, że jeśli ktoś ma wykształcenie inżynierskie i mówi po norwesku, czy też posiada uprawnienia budowlane itp. to zarobki w jego branży będą automatycznie dużo wyższe, niż tych którzy „mogą robić wszystko”. My z Przemasem zdecydowanie należymy do tej drugiej, znacznie liczniejszej grupy. Oboje pracowaliśmy w branży gastronomicznej, która w Norwegii jest najmniej płatna, nawet branża sprzątająca  ma wyższe stawki. Ja jednak nienawidzę sprzątać, a lubię spędzać czas w kuchni, więc wybór był przesądzony. Dodatkowo, po prostu pracę na kuchni znaleźć dużo łatwiej niż na sprzątaniu, gdyż do sprzątania potrzebujesz mieć wyrobiony specjalny identyfikator, a niektórym firmom się tego nie chce robić i szukają jedynie pracowników, którzy wspomniany identyfikator już posiadają.

Stawki

Przejdźmy jednak do konkretów. Stawki podstawowe, jakie my zarabialiśmy, w zależności od miejsca pracy i stażu, wahały się pomiędzy 150 a 166NOK na godzinę, co przy obecnym kursie, daje coś około 60-68zł. Do tego dochodzą dodatki, za pracę w wieczory i w weekendy, wtedy stawka godzinowa dochodzi do około 200NOK. Dla porównania,we wspomnianym sektorze sprzątającym stawki zaczynają się od 177 koron za godzinę. Podane kwoty są kwotami brutto. Podatek zazwyczaj oblicza się na podstawie „tabeli podatkowej”, na której jest zaznaczone , jaką kwotę pracodawca powinien nam w danym miesiącu odciągnąć, w zależności od wysokości wypłaty. Dodatkowo, jeśli mamy dwóch pracodawców, to jeden z nich będzie mógł korzystać z tabeli, ale już następny będzie odliczał nam wyższy podatek, w wysokości około 32-35%.

Rodzaje umów

W Norwegii istnieje wiele rodzajów umów. Najpopularniejsza umowa to Ringevikar lub po prostu Vikar. Jest to umowa z konkretną firmą lub agencją pracy, w której ma się określaną stawkę podstawową, jednak nie ma w niej zaznaczonej ilości godzin. Jest to umowa na tak zwaną pomoc dodatkową. Pracodawca kontaktuje się z nami, gdy potrzebuje pracownika, bo ktoś np. zachorował. Wtedy, za każdym razem, dostajemy aneks do umowy z zaznaczoną ilością godzin, które przepracowaliśmy. Takie zlecenie może być jedynie na parę godzin, jak również na kilka tygodni, jednak nie może przekraczać okresu miesiąca. Jeśli pracodawca będzie potrzebował nas na dłużej, aneksy będziemy dostawać  co 30 dni.

Kolejną popularną, jednak dużo trudniejszą do dostania umową, jest Fast, czyli nic innego jak umowa stała. Jednak nie zawsze, ba! nawet bardzo rzadko, równa się z umową na pełen etat. Jest w niej miejsce, gdzie pracodawca zaznacza minimum godzin w tygodniu, bądź w miesiącu, jakie jest nam w stanie zagwarantować. I może być to przestrzał ogromny, zaczynając od śmiesznych pięciu godzin na miesiąc, kończąc na 37,5h na tydzień, które dają cały etat. Tak, tak, w Norwegii pełen etat to 37,5 godziny, o całe 2,5h mniej niż w Polsce. Czy jest tak w rzeczywistości? No nie do końca, po prostu obowiązkowe 30 minutowe przerwy są niepłatne, więc koniec końców w pracy na pełen etat spędzamy 40 godzin w tygodniu.

Wydatki

Podstawowym oraz największym, zazwyczaj, wydatkiem jest oczywiście mieszkanie. My z Przemasem mieliśmy to szczęście, że mieszkając na Soli, wynajmowaliśmy małą dobudówkę do domku jednorodzinnego, w którym mieszkał szef Przemasa i płaciliśmy baaaardzo niewiele bo 4000 koron za nas dwoje i to już z wliczonymi wszelkimi opłatami. Zazwyczaj jednak, wynajmując we dwoje mieszkanie składające się z salonu z kuchnią, łazienki i sypialni płaci się około 7000-8000 nok. Do tego często dochodzą opłaty za internet i prąd, czyli mniej więcej 1000-1500 koron.

Drugim sporym wydatkiem jest jedzenie. Większość produktów w sklepach jest po prostu droga, a przeliczając na złotówki, czasami można się złapać za głowę. My mieliśmy to szczęście, że oboje pracowaliśmy na kuchni, co odciążało nasz miesięczny budżet. Na jedzenie przeznaczaliśmy co miesiąc 5000 koron. W zależności od naszych rozpustnych pragnień, czasem zostawało, a czasem trzeba było troszkę dołożyć. Pisząc „rozpustne pragnienia” mam na myśli, kupienie czasem sześciopaka piwa, lub jakiegoś mocniejszego alkoholu.Wyjście do restauracji to wydatek przynajmniej  600 koron na parę, a zwykły kebab kosztuje około 90nok, czyli 40zł, więc chyba nie jest taki zwykły ;). Najtańszymi produktami są głównie mrożonki, makarony oraz wszelkiego rodzaju produkty z puszek, jak kukurydza, fasola, czy sos pomidorowy.

Dodatkowymi wydatkami jest telefon, my będąc w sieci MyCall płaciliśmy 300 koron miesięcznie za nielimitowane rozmowy i SMSy w kraju jak i do Polski oraz 3GB internetu. Ja jeszcze płaciłam 720 nok za bilet miesięczny na autobusy.

Ile da się oszczędzić

Teraz zrobimy szybką i dość prostą matematykę. Oboje z Przemasem zarabialiśmy 19 000 nok/miesiąc. Czasem było to więcej, jeśli byliśmy na urlopie to bywało mniej, ale zazwyczaj tyle mniej więcej wychodziło.

Zarobki 38 000NOK

Mieszkanie 4000NOK

Wyżywienie 5000NOK

Komórki 600NOK

Bilet miesięczny 720NOK

Kwota do zaoszczędzenia miesięcznie – 27 680 NOK

Sami widzicie, że jest to bardzo przyjemna sumka. Trzeba jednak pamiętać, że my na prawdę żyliśmy baaaardzo oszczędnie. Odmawialiśmy sobie wielu przyjemności, wielu imprez. Wszystko przez nasz cel, a dokładnie cele trzy – vana, wesele i podróż poślubną. To właśnie te rzeczy były dla nas ogromnym motorem napędzającym do działania, a raczej pracowania i oszczędzania.

Jeśli zastanawiacie się nad Norwegią, nawet tylko sezonowo, a może zwłaszcza sezonowo, to zdecydowanie polecamy. Bez problemu uzbieracie na studia, podróż życia, a jak zostaniecie kilka lat to i dom w Polsce kupicie i to za gotówkę 😉