Heide Park – plac zabaw dla dużych dzieci

Głośne krzyki, śmiech przez łzy, serce wyskakujące z piersi , spocone dłonie i drżące nogi. A to wszystko na raz w kilka sekund. Takich właśnie emocji dostarcza Heide Park w niemieckim Solatu,  będący jednym z największych parków rozrywki w Europie.  Posiada on ponad 40 różnych atrakcji, z czego kilka to ekstremalne coastery, które dostarczają każdemu mnóstwo adrenaliny.

My spędziliśmy w parku jeden cały dzień, a wychodząc byliśmy ubawieni i padnięci jak dzieci.

Poniżej przedstawiamy wam ranking, najlepszych, według nas, atrakcji.

  1. Demon

Na pierwsze miejsce zdecydowanie i jednogłośnie zasłużył Flug der Damonen, którego nazwaliśmy po prostu „Demon”. Jest to najnowsza atrakcja parku, otwarta w 2014 roku. Ma 40 metrów wysokości, rozpędza się do 100km/h i co najlepsze, liczy aż 772m przez co jest najdłuższym coasterem w parku (3 miuty). Siedziska usadowione są po bokach torów, dzięki czemu ma się wrażenie lotu na skrzydle. Mnóstwo zakrętów, przechyłów i zawrotna prędkość, sprawiają, że przejażdżka „Demonem” dostarcza nam optymalne doznania.

  1. Desert Race

Drugie miejsce zajął „Desert Race”, który według nas jest inny niż wszystkie kolejki. A to dlatego, że jak większość kolejek musi powoli wjechać na szczyt torów, aby uzyskać swoją prędkość, tak „Desert” rozpędza się do 100km/h zaledwie w 2,4 sekundy. Przejażdżka jest krótka, bo 650 metrów, pokonuje się w niecałe 50 sekund, ale doznania , które dostarcza nam tak nagłe przyśpieszenie są tak ekstremalnie inne od tych nam znanych, że kolejka zdecydowanie zasługuje na miejsce na podium.

  1. Krake

Podium zamyka jeden z najbardziej znanych coasterów w parku Krake, zwanym potocznie ”Krakenem”.  Według nas jest to jedna z tych atrakcji, przy których wielu mogło narobić w portki, a na pewno większości pocą się ręce, a serce chce wyskoczyć z gardła, bo już dawno przesunęło się z piersi do góry, a raczej na dół ;). Kraken jest kolejką, która wciąga nas na wysokość  41 metrów, poczym, zawiesza zwróconych 90 stopni w dół, w stronę paszczy tytułowego Krakena, aby nagle spuścić nas do tej paszczy z prędkością 103km/h. Żeby było jeszcze bardziej ekstremalnie, za paszczą czeka nas jeszcze kilka pętli do pokonania. Po niecałych dwóch minutach i pokonaniu 476 metrów, kończy się naszcza przejażdżka, a my możemy z niej zejść, a raczej zsunąć się na okropnie miękkich i drżących nogach.

  1. Limit

Limit to roller coaster, w którym siedzenia są podwieszane, dzięki czemu swobodnie się z niego zwisa. Atrakcja rozpędza się do 80km/h, kilkakrotnie, podczas jazdy, przekręcając nas do góry nogami. Dzięki swobodnie latającym nogom, można mieć wrażenie robienia samoistnie salt. Coaster wygląda bardzo zabawnie z boku. Oglądanie zataczających ciągłe pętle pasażerów, wygląda jak stonoga, która co chwilę wywraca się do góry nogami.

  1. Big Loop

To najstarszy roller coaster w całym parku, gdyż został otwary już w 1983 roku. Czyli mnie jeszcze na świecie nie było, a ludzie już ładowali się tak ekstremalnymi emocjami. Na chwilę obecną jest to jednak, co raczej oczywiste, coaster  który dostarcza najmniej adrenaliny. Mimo wszystko fajnie się choć raz przejechać.

A coś bardziej spokojnego?

To już koniec naszego rankingu ekstremalnych atrakcji Heide Parku. Wizytówką parku rozrywki jest kolejka górska Colossos, która ma drewniane rusztowanie i już z daleka przysparza o gęsią skórkę. Niestety jest on teraz w renowacji, a ponowne otwarcie planują na 2019 rok. Mi udało się przejechać Colossosem, kiedy byłam w Heide Parku dobrych parę lat temu, ze znajomymi. Z tego co pamiętam, kolejka dostarcza nieopisanych emocji.

Z ekstremum znajdziecie jeszcze „Scream” czyli wieża swobodnego spadku. Jednak my nie lubimy tego typu emocji, więc nawet tam nie zaszliśmy. Widzieliśmy za to, jak komuś podczas tego wolnego spadania  spadł but. Spadł to lekko powiedziane, on wystrzelił w powietrze.

Po ekstremalnych emocjach, w poszukiwaniu luźniejszej zabawy skorzystaliśmy jeszcze z kilku atrakcji. „Bounty” to statek, który buja się do przodu, sprawiając, że co chwila wnętrzności podchodzą do gardła. „La Ola” to zwykła łańcuchowa karuzela, która przyjemnie kręci nas w koło. Po wodne szaleństwo udaliśmy się na spływ pontonami po rwącej rzece, a następnie drewnianą kolejką po dzikiej wodzie. Obowiązkowo zaliczyliśmy również bitwę wodną na pirackich statkach, z której wyszliśmy cali przemoczeni.

Podsumowanie

W Heide Parku spędziliśmy 7 godzin, czyli dokładnie tyle ile było można, gdyż atrakcje w parku otwarte są od 10:00 do 17:00. Za bilet wstępu zapłaciliśmy po 38 euro, a bilety kupiliśmy przez Internet, dzięki czemu ominęliśmy ogromne kolejki przy kasach. Najdłużej czekaliśmy w kolejce na „Krakena”, bo aż godzinę, na pozostałe atrakcje było to około 20-30 minut. Jak zgłodnieliśmy, postanowiliśmy kupić sobie po kawałku pizzy. Za dwa kawałki obleśnej pizzy z napojem zapłaciliśmy po 8 euro na głowę. Polecamy wziąć ze sobą jedzonko, gdyż na terenie parku raczej nie zje się nic smacznego, a zapłaci dość sporo. Ubawiliśmy się i wymęczyliśmy jak dzieciaki. Naprawdę było ogromnie warto tam się wybrać.  Heide Park polecamy każdemu!